niedziela, 21 grudnia 2008

Chorwaci

Nie dzieli nas wiele.
Sądzę, że Oni wiedzą o nas więcej, niż my o Nich. Ich historia, jak sami podkreślają, jest podobna do naszej. Niewiele było okresów, kiedy Chorwaci mogli cieszyć się swoją wolnością i państwowością. Po ostatniej zawierusze wojennej, która przetoczyła się przez Bałkany, Chorwacja jest wolna, a wolność tę można dostrzec na każdym, nieomalże, kroku.
Symbole narodowe, flaga z szachownicą, pieśni obecne są w każdej sferze życia. Niezwykle budujące jest patrzeć na naród, który tak otwarcie i szczerze cieszy się wolnością.
Początkowo z dużą rezerwą patrzyłem na te manifestację dumy narodowej, ale po pewnym czasie dostrzegłem autentyczność tych zachowań, płynącą z tak wielkiej radości, że nie możliwe staje się jej tłumienie. Z resztą po cóż ją tłumić...?
Lubie Ich widzieć odzianych w tę szachownicę, kiedy kibicują swojej reprezentacji narodowej, słuchać jak dumni są ze swojego kraju, jak dostrzegają jego piękno, bo wiedzą, że to, co dostali od natury, jest darem nie do przecenienia.
Pierwsze kontakty były dość chłodne. Rzec można-służbowe :-). Po przełamaniu pierwszych lodów pozwolili mi odczuć, że ich nastawienie jest niezwykle przyjazne.
Dzisiaj już znam pochodzenie tego początkowego chłodu. Jeśli ktoś chce zarzucić Chorwatom chłodne traktowanie niech uświadomi sobie, że takiemu stanowi rzeczy winien jest, poniekąd sam. Jak to rozumieć? Do małych miejscowości, liczących po kilkaset osób, w okresie wakacji przybywa niejednokrotnie kilkanaście tysięcy ludzi. Jak stać się przyjacielem dla każdego? Samo odpowiedzenie "dzień dobry" każdemu napotkanemu turyście to już niezły wyczyn...:-)
Kiedy dotarło to do mnie, że w tak wielkiej masie turystów kroczę ja sam, to zrozumiałem tę powierzchowną, oziębła, na pozór, postawę Chorwatów.
Dzisiaj nikt nie musi mnie przekonywać, że jest to naród, który potrafi być niezwykle sympatyczny.

Brak komentarzy: